piątek, 9 maja 2014

Brown Point


Kiedy w latach siedemdziesiątych śp. Kurt Albert tworzył podwaliny pod obowiązujący dzisiaj styl Red Point nie widział konieczności tworzenia większej ilości stylów. W owych czasach, by się wspinać trzeba było mieć po prostu psychę i pamiętać, że wejście w ścianę może zakończyć się wyżej niż zamierzamy - w niebie.

Czasy się zmieniły. Ścianki, materacyki, perfekcyjnie poobijane drogi. To wszystko sprawiło, że u większości wspinaczy występuje deficyt psychy, a że świat nie znosi próżni, to pojawił się nowy styl dla tych, którzy się boją. Nie będę się już rozwodzić nad etymologią nazwy Brown Point, ale chyba każdemu nieobce jest uczucie ciepła na łydce wysoko nad przelotem.

Autor Brown Point'uje jedną z labackich ósemek b
[aparat trzymał Wojtek]



środa, 7 maja 2014

Marta i Malý Ďábel


Na dobry początek nadłabskich wspominek.




sobota, 15 marca 2014

Malcolm, czyli jeszcze więcej Borzęty


To już będzie chyba ostatni raz w Borzęcie.


Uwaga zdjęcia z laptopa, więc właściwie nie wiadomo co się dzieje z kolorami !

piątek, 7 marca 2014

Więcej Borzęty. Więcej dziewcząt. Więcej skałki.


Co prawda dziewczę ścięło piękną grzywę, ale nadal nadzwyczaj nadobne jest.

Schabik na "Kombinacjach" niby 7C+

Uwaga zdjęcia z laptopa, więc właściwie nie wiadomo co się dzieje z kolorami (o ile można mówić o kolorach przy zdjęciu czarno białym) !

piątek, 21 lutego 2014

Miss Kebab, czyli jak liczyć kalorie


Myślenice * (kebab + skałka) / Licz kalorie = 7C

Gosia "Licz Kalorie" 7C, Borzęta


piątek, 14 lutego 2014

Aktywna Gosia


... na "Aktywnym Zagłówku" w Ciężkowicach. 


Uwaga zdjęcia z laptopa, więc właściwie nie wiadomo co się dzieje z kolorami !


wtorek, 11 lutego 2014

Polska Hiszpania

Warun nas w tym roku rozpieszcza. Ci, którzy wydali miliony euro na zimowe wycieczki do ciepłych krajów mogą czuć się rozczarowani widząc, że na fejbuku zdjęcia z rozgrzanych skał wstawiają nie oni, a ci, którzy zostali na łonie Ojczyzny. Mimo wszystko zalegający tu i ówdzie śnieżek nie daje nam zapomnieć jaką mamy porę roku.



Uwaga zdjęcia z laptopa, więc właściwie nie wiadomo co się dzieje z kolorami !


poniedziałek, 6 stycznia 2014

Krawe sezonu początki ...


... czyli krwawa łaźnia pod Kamieniem Michniowskim.

Aura nadal nie atakuje nasz białym gównem sypiącym się z nieba. Warun do wspinania cały czas się utrzymuje. Co z tego wynika zarządzony został inaugurujący sezon 2014 wypad na Kamień. Poza ekipą z Warszawy powitały nas tam dziwne ślady. Jakby ktoś rozlał dwa litry soku malinowego na ścieżce i u podnóża skały. Początkowo zaintrygowana ekipa straciła zainteresowanie tematem razem z pierwszym dotknięciem zimnej skały. Dopiero po jakimś czasie sokole oko wypatrzyło truchło dzika leżące w dolince. Biedak miał niezłego pecha. W całym, wielkim lesie jest tylko tych kilka kamyków skupionych wokół naszej ulubionej pochylni, a dzik - gapa musiał nie zauważyć kilkumetrowego urwiska i wykonał skok na tamten świat. Udało mu się jeszcze przejść kawałek w dół zbocza nim wyzionął ducha. 

A i zdjęcia z wycieczki wyszły raczej mało urzekająco.







 
[dzika fotografował Marcin Berger]


Chryzantemy, Podkarpacie, browar, wóda i K2


Gdy dramatu świątecznego nastąpił kres, a pogoda za oknami bardziej przypominała wczesną wiosnę niż standardową grudniową zadymkę i mróz, grzechem było by nie pomacać kamienia.

Szybka lustracja akceptowalnych, dla biednej, wspinaczkowej kieszeni, opcji wycieczki:
- Adamów/Kamień - znane do zarzygu
- Jura - niby spoko, ale uchwyty troszkę małe
- Dacza Muppeta - zbyt daleko
- Ciężki/Muchówki/Borzęta - jakoś bez entuzjazmu

Zostają dawno nie odwiedzane Prządeczki. Odbieramy więc magiczną Volvinę Kalora od czarodzieja, który w sobie tylko znany sposób przywrócił jej funkcjonalność i ruszamy na Podkarpacie.


Przez "lekki" poślizg docieramy w skałkę dość późno, ale przy romantycznym zachodzie słońca i czołóweczkach ciśniemy łatwe klasyki na rozruch. Po wspinaniu zahaczamy o magazyn zaopatrzenia w Korczynie i uzbrojeni w browarki szukamy noclegu. W zielonym domku przy XII stacji Drogi Krzyżowej wita nas bukiet chryzantem i niedopita przez poprzedników flaszka wódki. Gospodarz ceduje na nas zaszczyt jej dopicia (nie korzystamy). Wieczorem zmagamy się ze śniegiem i lodem podczas prób zdobycia K2.


Kolejne dwa dni mijają nam na alpinizmie nieskopiennym na Strzelnicy. Spotykamy tam kilka podkarpackich znakomitości ze słynnym Słabym Adamem i Grubym Jackiem na czele. Kalor zdradza swoje ideały i po raz pierwszy od lat przywiązuje się do liny. Owocuje to przejściem RP drogi "Seksmisja" VI.4. To pierwsza tak trudna droga poprowadzona przez Kalora od niepamiętnych czasów, a fakt ów powoduje, że otoczony zostaje kręgiem pogardy ze strony wszystkich zatwardziałych, kotłownianych bulderowców.

Gruby Jacek podczas prób na drodze "Podstawowy Kurs Języka" VI.6

Chryzantemy, Podkarpacie, browar, wóda i K2


niedziela, 17 listopada 2013

Profesorsko



Profesor doktor habilitowany Krzysiek G.
Miejmy nadzieję, że teraz znajdzie się czas, by zacząć wspinać się na nowo.
Gratulacje !


poniedziałek, 4 listopada 2013

Z cyklu "Zrzędliwe matki na skale"


Olga na drodze "Płomień i Bat" VI.5+ na zakrzówkowym Freneyu.

I na koniec refleksja natury filozoficznej: Młode matki powinny w domu siedzieć i dziećmi się zajmować, a nie zatruwać innym życie (haha).


Z cyklu "Dziewczęta na szczycie" cz. 2


Weronika na "Nitach" VI.4 na krakowskim Zakrzówku


Z cyklu "Dziewczęta na szczycie" cz. 1


Asia na "Fałszywym Proroku" VI.6 na Pochylcu


poniedziałek, 28 października 2013

Kabanos po bydgosku ...


 ... czyli starszy pan w kapeluszu na koncercie. 

[zdjęcie ukradzione z bloga vSpectrum]


Z cyklu "My love - Frankenjura", część 2.


Jeszcze mała porcyjka zdjęć z sierpniowego wyjazdu na Franken zrobionych przeze mnie i "Sorka Rozporka". 


  



wtorek, 22 października 2013

One love


Podrzędny serwis sprzedający koszuli, niegdyś czołowy portal wspinaczkowy, tym razem zaprezentował takie oto cudaczne przypinki.