sobota, 12 marca 2011

Trafo Bulder Szpil


Gdy w połowie ubiegłego roku niczym grom z jasnego nieba gruchnęła wiadomość, że kultowe zawody Trafo Boulder Szpil się nie odbędą, wiele osób poczuło się mocno zawiedzionych. Przez lata istnienia (wcześniej jako Bit&Bullder) katowickie zmagania wyrobiły sobie zasłużoną markę najlepszej imprezy wspinaczkowej w Polsce (no może poza BulderFest'em) i duża część środowiska rokrocznie niecierpliwie oczekiwała weekendu wypełnionego ciężkim wspinaniem i jeszcze cięższymi basowymi dźwiękami muzyki.



Transformatorowa ekipa zlitowała się nad rzeszą wygłodniałych dobrej imprezy boulderowców i w pierwszy weekend marca zaserwowała kolejną edycję zawodów na Trafo. W odświeżonym budynku katowickiej "ładowni" (do Transformatora zagościł klub fitness, joga i warsztaty z tanga argentyńskiego, a to wszystko w pięknie odremontowanych pomieszczeniach) na wspinaczy czekało dziewiętnaście eliminacyjnych boulderów mających wyłonić finalistów w trzech kategoriach: tradycyjnie męskiej i żeńskiej oraz, co było nowością, w kategorii +45.



W tym roku wyjątkowo mało było typowo transformatorowych, udziwnionych boulderów, ale startujący mieli okazję wykazać się silnymi palcami, nienaganną techniką, tęgą bułą, rozciągnięciem. Innymi słowy przetestowano niemal każdy aspekt wspinaczkowego wytrenowania.



Po trwających od ósmej do siedemnastej eliminacjach wyłoniono po ośmiu najlepszych w każdej z kategorii. Transformator nie byłby Transformatorem, gdyby nie pojawiła się jakaś nowa koncepcja na przeprowadzenie finału.



Finaliści starli się ze sobą w systemie pucharowym, gdzie każda para, wspinając się naprzemiennie, miała dziesięć minut na pokonanie przygotowanego dla nich boulderu.



W najstarszej kategorii zwyciężył Tomek "Burdzan" Burdzanowski z Lublina. Organizatorzy nie do końca dobrze ocenili możliwości starych wyjadaczy i bouldery dla nich ułożone były trochę za łatwe (podczas prezentacji finałowych przystawek pomyślałem "ktoś tu nie docenia Burdzana").



W finale +45 nie pojawił się również Marcin Kwaśniewski, który zakładając, że jako główny sponsor zawodów może być posądzony o przekupienie sędziów, zręcznie zasymulował kontuzję barku (życzymy szybkiego powrotu do zdrowia).



Wśród pań po zaciętej walce na najwyższym stopniu podium stanęła Agata Modrzejewska przed Oliwką Bechyne i Sylwią Buczek. U panów najskuteczniejszy był Piotrek Bunsch, wyprzedzając Kubę Jodłowskiego i Mechaniora.

Więcej zdjęć oraz tekst w oryginale na www.wspinanie.pl

Na koniec zdjęcia przesłane przez fanów ;)







[foto: Jaro Noga]

Brak komentarzy: